11 października 2026 · 7 min czytania

Zleciłeś tekst, grafikę albo kod podwykonawcy. On zrobił to po cichu w AI, podpisał się własnym nazwiskiem i wystawił fakturę jak za ręczną robotę. Kto za to odpowiada, kiedy klient to zauważy: Ty, czy on

Autor: Adam Kopeć

Businesswoman podpisująca umowę przy biurku z laptopem, symbol klauzuli AI w umowie z podwykonawcą

kaboompics.com / Pexels

Zleciłeś tekst, grafikę albo kawałek kodu podwykonawcy. On zrobił to w 20 minut w ChatGPT, podpisał się własnym nazwiskiem i wystawił fakturę, jakby pracował nad tym cały dzień. Ty się o tym dowiadujesz dopiero wtedy, gdy klient zapyta, czemu w tekście pojawia się nieistniejąca ustawa.

Pytanie, czy warto wpisywać klauzulę o AI do umowy z freelancerem i podwykonawcą, brzmi jak formalność. W praktyce rozstrzyga coś bardziej przyziemnego: kto płaci, kiedy coś, co podwykonawca wygenerował po cichu, okaże się błędne albo niczyje pod względem prawa autorskiego. Więcej o tym drugim problemie pisałem w artykule o prawach autorskich do treści z AI.

Zlecasz generalnemu wykonawcy remont łazienki. On podzleca hydraulikowi wymianę rur. Hydraulik po cichu wkłada tańszy PVC tam, gdzie w umowie była miedź, bo szybciej i taniej. Rok później pęka rura i zalewa sąsiada z dołu. Nikt nie pyta, kto konkretnie trzymał wiertarkę. Pyta, kto podpisał umowę.

Dlaczego to się dzieje częściej, niż myślisz

Freelancer skoncentrowany na pracy przy komputerze, symbol podwykonawcy korzystającego z AI bez informowania klienta

Jonathan Borba / Pexels

Według polskiego raportu Freelancehunt "Portret Freelancera 2025" 43,1% freelancerów nie informuje klientów, że korzysta z AI. Kolejne 21,1% robi to zależnie od tego, czy akurat obowiązuje ich NDA. W pełni transparentnych jest 15,6%, czyli mniej niż jedna piąta. Reszta najwyraźniej uznała, że to nie Twoja sprawa.

Globalnie nie jest lepiej. Według raportu Envato "Beyond Adoption" na próbie 1780 twórców, 58% właścicieli agencji i studiów kreatywnych korzystało z AI w pracy dla klienta bez poinformowania go. Najczęstszy powód, jaki podali: nie czuli potrzeby wymieniać każdego narzędzia, którym się posługują. Przez to samo rozumowanie fryzjer mógłby nie wspominać, że ostatnio przeszedł na maszynkę zamiast nożyczek.

Badacze IBM, w pracy opublikowanej na konferencji CHI 2026, nazwali to zjawisko wprost: freelancerzy informują o AI głównie wtedy, gdy ktoś ich o to zapyta, bo zakładają, że klient i tak się zorientuje. Klient zwykle nie ma tej pewności i oczekuje, że usłyszy o tym pierwszy, bez pytania. Obie strony czekają, aż ktoś zacznie rozmowę, i żadna nie zaczyna.

W tle rośnie samo korzystanie z AI, nie tylko jego ukrywanie. Według MBO Partners w 2025 roku 74% niezależnych specjalistów w USA używało generatywnej AI, wobec 65% rok wcześniej i około jednej trzeciej w 2023. Ukrywanie AI rośnie więc razem z samym narzędziem, jak chwast, który rośnie szybciej niż trawa, którą miał tylko ozdabiać.

Sam przez długi czas uważałem, że pytanie freelancera "czy używałeś AI" jest niezręczne, jak pytanie o metodę antykoncepcji. Dziś wiem, że to jedno z tych pytań, które po prostu trzeba zadać wprost.

Kto faktycznie odpowiada, kiedy podwykonawca użył AI bez pytania

Zbliżenie na rękę podpisującą dokument prawny wiecznym piórem, symbol odpowiedzialności prawnej za treści AI podwykonawcy

Pixabay / Pexels

W polskim prawie cywilnym zasada jest prosta i brutalna: za wykonanie umowy przed Twoim klientem odpowiadasz Ty, nie Twój podwykonawca. Klient nie ma umowy z freelancerem, którego nigdy nie widział na oczy. Ma umowę z Tobą. To, co stanie się potem między Tobą a podwykonawcą, zależy od tego, co podpisaliście, czyli zwykle od niczego, bo nikt tego nie podpisał.

Jest jeszcze drugi problem, poważniejszy niż reklamacja. Zgodnie z ugruntowanym stanowiskiem doktryny i orzecznictwa do ustawy o prawie autorskim, ochronie podlega utwór będący wynikiem działalności twórczej człowieka. Jeśli tekst albo grafika powstały w całości w AI, mogą nie być utworem w ogóle, a wtedy klauzula "przenoszę na Ciebie prawa autorskie" w umowie z podwykonawcą przenosi prawa, których nigdy nie było. Płacisz za przeniesienie czegoś, co prawo traktuje jak powietrze.

Dochodzi do tego kwestia pól eksploatacji z artykułu 41 ustawy o prawie autorskim: umowa musi wymieniać konkretne pola, na jakich przenosisz prawa, a to, czego nie wymieniono, zostaje przy twórcy. Prawie nikt nie wpisuje tam pola "materiał wygenerowany przez AI i zmodyfikowany przez człowieka", bo nikt o tym nie myśli, dopóki nie jest już za późno. Więcej o tym, kto płaci, gdy sama AI popełni błąd wobec Twojego klienta, pisałem w artykule o odpowiedzialności za błąd AI.

Co wpisać do umowy, żeby się zabezpieczyć

Zbliżenie na umowę leżącą na biurku razem z laptopem i kawą, symbol spisywania klauzuli AI w umowie z podwykonawcą

kaboompics.com / Pexels

Zacznij od najprostszego zapisu: podwykonawca informuje, których narzędzi AI użył i do jakiego etapu pracy, zanim odda materiał. Nie musi to być spowiedź co do każdego kliknięcia, wystarczy jedno zdanie w mailu przy odbiorze. To zdanie kosztuje go 10 sekund, a Ciebie ratuje przed niespodzianką wartą znacznie więcej.

Dodaj pole eksploatacji, które wprost obejmuje materiały wygenerowane lub wspomagane przez AI, a nie tylko "utwór" w rozumieniu klasycznym. Bez tego zapisu możesz formalnie kupować prawa do czegoś, co prawnie nigdy nie istniało jako przedmiot ochrony.

Zastrzeż sobie prawo do wglądu w wersję roboczą, szkic albo historię zmian, jeśli kiedykolwiek będziesz musiał udowodnić, że materiał faktycznie powstał tak, jak twierdzi podwykonawca. To ten sam mechanizm co dokumentacja procesu w certyfikatach "human-made", o których pisałem w artykule o modzie na oznaczenia stworzone bez AI, tylko zamiast naklejki na produkcie masz to w szufladzie na wypadek sporu.

Na koniec wpisz zasadę o danych: podwykonawca nie wkleja Twoich materiałów, briefów ani danych klienta do publicznych modeli, chyba że wyraźnie na to pozwoliłeś. Inaczej Twoje dane o kliencie mogą trenować model, z którego korzysta też konkurencja Twojego klienta, co jest dokładnie tą informacją, którą wolałbyś przekazać osobiście, a nie przez wyciek.

Kiedy nie warto się w to bawić

Nie każda współpraca potrzebuje czterostronicowego aneksu o AI. Opis na Instagram, jedna grafika na social media, krótka notatka wewnętrzna: tu klauzula o polach eksploatacji dla treści AI to pancerny sejf na list z IKEA.

Klauzula ma sens tam, gdzie błąd faktycznie kosztuje: kod na produkcji, treści podlegające regulacjom, grafika z prawami do odsprzedania. Gdzie indziej zostaw ją w szufladzie razem z resztą dokumentów, które nikt nigdy nie przeczyta.

Moja ocena: klauzula o AI w umowie z podwykonawcą to nie moda, to zwykłe zarządzanie ryzykiem, tyle że dla ryzyka, które dopiero się pojawiło. Za pięć lat będzie tak oczywista jak klauzula o podwykonawstwie, którą dziś nikt już nie uważa za przesadę.

Najczęstsze pytania

Czy muszę pytać freelancera, czy używa AI?

Nie musisz, ale warto. Według badań z 2025 i 2026 roku duża część freelancerów i agencji nie informuje o tym samodzielnie, a problem pojawia się dopiero, gdy klient zauważy błąd albo zastrzeżenie co do praw autorskich.

Czy mogę zakazać podwykonawcy używania AI w umowie?

Tak, możesz wprost zapisać zakaz albo warunek, że AI może być użyte tylko do konkretnych etapów pracy, na przykład researchu, nie do finalnej treści. Taki zapis jest w pełni wykonalny, o ile go faktycznie wpiszesz.

Kto odpowiada przed klientem, jeśli podwykonawca użył AI bez informowania mnie?

Ty, jako strona umowy z klientem. Klient ma umowę z Tobą, nie z Twoim podwykonawcą, więc reklamacja i ewentualna odpowiedzialność trafiają najpierw do Ciebie, niezależnie od tego, co ustaliłeś wewnętrznie z osobą, która wykonała zlecenie.

Czy treść wygenerowana przez AI ma prawa autorskie, które można przenieść w umowie?

Nie zawsze. Ochronie podlega utwór będący wynikiem działalności twórczej człowieka. Materiał powstały w całości w AI może nie być utworem w rozumieniu prawa, a wtedy klauzula o przeniesieniu praw autorskich nie przenosi niczego.

Co konkretnie powinna zawierać klauzula AI w umowie z podwykonawcą?

Obowiązek poinformowania, jakich narzędzi AI użyto i na jakim etapie pracy, pole eksploatacji obejmujące materiały wspomagane przez AI, prawo wglądu w wersję roboczą na wypadek sporu o autorstwo oraz zakaz wklejania danych klienta do publicznych modeli bez zgody.

Masz pytanie lub chcesz wdrożyć podobne rozwiązanie?

Napisz do mnie →