9 października 2026 · 7 min czytania
Firmy przez dwa lata przyklejały sobie naklejkę "z AI". Teraz przyklejają odwrotną: "AI nawet nie wie, że istniejemy". Czy certyfikat human-made to trwały trend, czy kolejna moda jak diety sokowe
Autor: Adam Kopeć

MART PRODUCTION / Pexels
Firmy przez dwa lata przyklejały sobie naklejkę "robione z AI". Teraz coraz więcej z nich przykleja odwrotną: "AI nawet nie wie, że istniejemy". Kierunek strzałki się zmienił. Mechanizm zupełnie nie.
Certyfikat human-made, naklejka "stworzone bez AI", plakietka "proudly human" na okładce książki, to dokładnie ten sam ruch marketingowy co AI-washing, tylko odwrócony o 180 stopni. Tam firma chwaliła się tym, czego nie miała. Tu chwali się tym, czego nie użyła. O pierwszej wersji tego numeru pisałem w artykule o fałszywym AI w marketingu.
Stań przy półce z wodą mineralną w markecie. Na butelce widzisz naklejkę "bez glutenu". Woda nigdy w życiu nie miała glutenu, tak samo jak nigdy nie miała cukru i laktozy, ale naklejka tam jest, bo ktoś policzył, że to się lepiej sprzedaje niż pusta etykieta. Certyfikat human-made idzie tą samą drogą, tylko naklejkę klei się nie na wodę, a na tekst, grafikę albo komiks.
Co dokładnie znaczy naklejka "human-made"

Miguel Á. Padriñán / Pexels
BBC naliczyło przynajmniej 8 różnych inicjatyw walczących o to, by ich wersja naklejki "human-made" stała się dla treści tym, czym zielone logo Fair Trade jest dla kawy i bananów. "Proudly Human", "No AI", "AI-free", "Human Made": wybierz nazwę, a najpewniej ktoś już ją zarejestrował i sprzedaje jako plik do ściągnięcia.
Amerykańskie radio publiczne NPR nazwało to zjawisko bez ogródek: certyfikacja człowieka w epoce "AI slop". Nazwa, którą internet wymyślił sam dla siebie na bałagan generowany przez AI, trafiła teraz do nagłówka poważnej stacji informacyjnej.
W Polsce formalnego certyfikatu jeszcze nie ma, ale podłoże jest gotowe. Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło 200 000 zł za raport "Marka Polska", który internauci szybko ochrzcili mianem AI slopu pełnego błędów. Nikt nie potrzebował certyfikatu, żeby zacząć pytać, kto to w ogóle napisał.
Rok temu powiedziałbym, że certyfikat "bez AI" to ciekawostka dla garstki purystów. Dziś piszę o nim cały artykuł, więc chyba się myliłem.
Kto już to zrobił: od radia do komiksu

cottonbro studio / Pexels
iHeartMedia, największa sieć radiowa w USA, w listopadzie 2025 roku zakazała swoim stacjom używania głosów i wokali generowanych przez AI, w ramach kampanii "Guaranteed Human". DJ-e muszą teraz wypowiadać tę frazę przy każdej godzinowej identyfikacji stacji, czyli dokładnie tam, gdzie prawo i tak nakazuje im podać częstotliwość.
Firma powołuje się na własne badanie: 70% słuchaczy sama korzysta z AI, a jednocześnie 90% chce, żeby to, czego słucha, zrobił człowiek. Innymi słowy: ludzie używają AI codziennie i oczekują, że nikt inny nie zrobi im tego samego. Wygodna zasada, jeśli jesteś tą stroną, która ustala reguły.
Twórca komiksów Matt Kindt zaprojektował plakietkę "100% Human-Made" na licencji Creative Commons, więc każdy może ją ściągnąć i wkleić za darmo, bez żadnego audytu. Wydawnictwo Ahoy Comics jako pierwsze nałożyło ją na całą swoją linię od 24 czerwca 2026 roku. Plakietka kosztuje zero złotych i tyle samo wymaga dowodu.
Amerykańska organizacja Human Authored certyfikuje książki na podobnej zasadzie: AI może poprawić pisownię albo pomóc w researchu, nie może napisać samej treści. Granica jest płynna, i szczerze, nikt jeszcze nie opisał, gdzie dokładnie przebiega.
Problem: żadne "bez AI" nie znaczy tego samego

Laura James / Pexels
Plakietkę ze strony No AI Icon albo Not By AI ściągasz, wklejasz, i nikt niczego nie sprawdza. AI Free Cert z drugiej strony każe klientom przechodzić przez audytorów i detektory AI, notorycznie niedokładne, z wynikiem zapisanym na blockchainie. Oba znaczki wyglądają identycznie na okładce. Tylko jeden z nich faktycznie coś sprawdził.
Ekspertka konsumencka z Manchester Metropolitan University mówi to otwarcie: konkurujące definicje "human-made" po prostu mylą klienta, a bez jednego standardu zaufanie nie powstanie. Badaczka AI Sasha Luccioni idzie dalej: sztuczna inteligencja to spektrum, nie przełącznik "tak" albo "nie", więc pytanie "czy to jest human-made" bywa równie precyzyjne jak pytanie, czy ta zupa jest zdrowa.
Wróć do tej butelki wody bez glutenu. Nikt nie oskarża producenta o oszustwo, bo fakt jest prawdziwy, tylko bezużyteczny. Z certyfikatem human-made jest gorzej: fakt bywa niesprawdzony, a mimo to wygląda tak samo wiarygodnie jak ten, który przeszedł pełny audyt. Czy warto wiedzieć, że po drugiej stronie ekranu faktycznie siedzi człowiek, pisałem już w artykule o tym, czy klienci chcą wiedzieć, że rozmawiają z AI.
Czy to trend, czy moda, i kiedy nie warto się w to pakować
Moja ocena: to zostanie, ale nie jako jedna wygrana plakietka. Zostanie jako kolejna warstwa etykietowania, obok "bio", "fair trade" i "wyprodukowano w UE", czyli równie przydatna i równie niejednoznaczna jak reszta tej rodziny.
Po drodze krążą liczby typu "premium cenowe 15-30% do końca 2026" albo "rynek weryfikacji autentyczności wart 10 miliardów dolarów". Sprawdziłem, skąd się wzięły. Z newsletterów marketingowych, nie z żadnego audytu, więc nie znajdziesz ich tutaj jako faktu. Tylko jako przykład tego, jak szybko moda sama siebie podkręca liczbami, których nikt nie zweryfikował.
Jeśli prowadzisz jednoosobową firmę i piszesz teksty albo projektujesz grafiki, plakietka "human-made" bez żadnej dokumentacji procesu to obietnica, którą łatwo podważyć jednym pytaniem klienta: "a możesz to udowodnić?". Bez historii wersji, szkiców czy nagranego procesu naklejka jest tyle warta, co słowo "ekologiczny" na reklamówce z marketu: niewiele, i bez żadnych konsekwencji dla tego, kto je nadrukował.
Najczęstsze pytania
Czym jest certyfikat "human-made"?
To oznaczenie, często w formie plakietki albo logo, które deklaruje, że dany tekst, grafika, komiks, książka albo nagranie powstały bez udziału generatywnej AI. Rygor weryfikacji zależy całkowicie od tego, kto wydał certyfikat, od darmowej plakietki do ściągnięcia, po audyt z detektorami AI i blockchainem.
Czy w Polsce istnieje oficjalny certyfikat "stworzone bez AI"?
Nie, przynajmniej nie na razie. Żadna polska organizacja nie prowadzi jeszcze takiej certyfikacji. Inicjatywy tego typu działają głównie w USA i Wielkiej Brytanii, a BBC naliczyło ich przynajmniej 8, bez jednego uznanego standardu.
Czy certyfikat human-made coś faktycznie gwarantuje?
Zależy od wydawcy. Niektóre plakietki, jak No AI Icon czy Not By AI, można ściągnąć za darmo bez żadnej weryfikacji. Inne, jak AI Free Cert, wymagają audytorów i detektorów AI. Sama plakietka na okładce nie mówi, z którą wersją masz do czynienia.
Czy produkty oznaczone jako "bez AI" są droższe?
Krążą szacunki mówiące o premium cenowym 15-30%, ale pochodzą z newsletterów marketingowych, nie z żadnego audytowanego badania. Na razie nie ma wiarygodnych danych, które potwierdzałyby konkretną wysokość takiej dopłaty.
Jak odróżnić prawdziwy certyfikat human-made od naklejki bez pokrycia?
Sprawdź, czy wydawca certyfikatu pokazuje proces: historię wersji, szkice, zapisy pracy, a nie tylko gotowy plik do ściągnięcia. Certyfikaty wymagające audytora albo dokumentacji procesu znaczą więcej niż logo, które każdy może sobie wkleić za darmo.
Czy moda na "human-made" się utrzyma, czy to chwilowy trend?
Najpewniej się utrzyma, ale jako jedna z wielu podobnych etykiet, obok "bio" czy "fair trade", nie jako jeden uniwersalny standard. Zbyt wiele konkurujących inicjatyw walczy o to samo miejsce, żeby któraś szybko wygrała rynek.
Masz pytanie lub chcesz wdrożyć podobne rozwiązanie?
Napisz do mnie →