6 września 2026 · 9 min czytania

AI w polskich urzędach: 60% gmin wpisało je do strategii, 8% ma jakiekolwiek zasady, a przy okienku i tak wszyscy udają, że o niczym nie wiedzą

Autor: Adam Kopeć

Budynek urzędu administracji publicznej, symbol pytania o gotowość polskich urzędów na AI

Alex / Pexels

Urząd Regulacji Energetyki dostał w tym roku pismo, w którym nadawca zapomniał usunąć jedno zdanie. Brzmiało ono: "napisz to bardziej stanowczo i dodaj konkretne przepisy". Reszta dokumentu była już gotową odpowiedzią ChatGPT na to polecenie, wysłaną w całości, razem z instrukcją.

AI w polskich urzędach jest dokładnie na takim etapie: gotowości formalnej praktycznie zero, gotowości nieoficjalnej, po godzinach i na własną odpowiedzialność, całkiem sporo.

Z generatywnej AI korzystało zawodowo 46% urzędników, a kontakt z AI co najmniej raz dziennie deklaruje aż 77% z nich, wynika z marcowego raportu NASK "AI w e-administracji publicznej". Formalną zgodę na piśmie ma z tego mniej więcej tyle samo, co formalny zakaz: prawie nikt.

Reszta tego artykułu to właściwie jedno pytanie zadane na kilka różnych sposobów: co się dzieje, kiedy cały kraj używa czegoś po cichu, a oficjalny dokument strategiczny udaje, że w ogóle o tym nie wie.

77% urzędników ma kontakt z AI codziennie, prawie nikt nie ma na to zgody

Urzędniczka pracuje przy laptopie z dokumentami na biurku, symbol nieoficjalnego korzystania z AI w urzędzie

Anna Tarazevich / Pexels

Raport NASK objął ponad 6000 pracowników administracji centralnej i samorządowej i sprawdził, do czego dokładnie służy im AI. Najczęściej do wyszukiwania faktów i informacji, 59% wskazań, oraz do pisania i redagowania dokumentów, 46% wskazań.

Żadna z tych dwóch czynności nie brzmi jak coś, co trzeba by ukrywać. Wyszukiwanie faktów i redagowanie pism to opis stanowiska pracownika administracji od czasów, kiedy jeszcze pisało się na maszynie. Problem nie w tym, co urzędnicy robią z AI. Problem w tym, że nikt formalnie nie zdecydował, że wolno.

Latem 2025 roku Sieć Obywatelska Watchdog Polska wysłała wnioski o informację publiczną do 5480 instytucji. Odpowiedziało 74% z nich. Wśród ponad 2000 gmin, które odpowiedziały, zasady korzystania z AI zadeklarowało 20. Nie 20%. Dwadzieścia gmin, w liczbie pojedynczej, na ponad dwa tysiące.

Część instytucji, które w ankiecie zaznaczyły, że nie używają AI, kilka pytań dalej opisała, że korzysta z transkrypcji, chatbotów, analizy obrazu albo modeli predykcyjnych, jak wynika z raportu opisanego przez Prawo.pl. To trochę jak zaprzeczyć, że pali się papierosy, trzymając w drugiej ręce zapaloną paczkę.

8% ma zasady, 60% ma to w strategii. Ta matematyka się nie zgadza

Fundacja Miasto i Związek Miast Polskich przepytały w 2025 roku urzędy w 79 miastach. Połowa urzędników korzystała już z narzędzi takich jak ChatGPT, Copilot czy Claude, ale z własnej inicjatywy. Systemowo, jako oficjalnie wdrożone rozwiązanie, AI działało w zaledwie 27,5% jednostek. Reszta, prawdopodobnie, korzysta z AI tak, jak większość z nas korzysta z instrukcji obsługi: dopiero kiedy coś się zepsuje.

Ciekawiej robi się przy dokumentach strategicznych. 60% samorządów wspomniało o AI w swojej strategii cyfrowej. Konkretne zasady korzystania z niej ma za to 8%. Strategia to dokument, który powstaje raz na kilka lat i trafia na stronę urzędu w PDF-ie. Zasady to dokument, z którego trzeba się realnie tłumaczyć, kiedy coś pójdzie nie tak. Zgadnij, którego jest więcej.

Innymi słowy: więcej urzędów zdążyło już napisać w strategii, że AI to "przełomowe narzędzie przyszłości", niż zdążyło ustalić, czy urzędniczka z działu skarg może wkleić PESEL petenta do okienka ChatGPT.

Wojna na prompty przy okienku

Dłonie stemplujące oficjalny dokument, symbol urzędowej weryfikacji pism pisanych przez AI

Anna Tarazevich / Pexels

Regionalna Izba Obrachunkowa w Opolu policzyła, ile skarg i sygnałów od obywateli wpłynęło w ostatnich latach. W 2024 roku było ich 33. W 2025 roku 58. W pierwszej połowie 2026 roku 69, czyli więcej niż przez cały 2024 rok razem wzięty, a rok się jeszcze nie skończył. Gdyby to była krzywa sprzedaży jakiegokolwiek produktu, dyrektor marketingu dostałby premię. Tu nikt premii nie dostaje, tylko więcej papieru.

Podobne wzrosty odnotowano w izbach w Kielcach i Katowicach. Powód nie jest tajemnicą: napisanie skargi z 15 przywołanymi przepisami i 8 wyrokami sądów zajmuje ChatGPT mniej czasu niż zaparzenie kawy. Urzędnik, który dostaje taką skargę na biurko, musi sprawdzić każdy przepis i każdy wyrok z osobna, bo część z nich po prostu nie istnieje.

Po drugiej stronie okienka dzieje się dokładnie to samo, tylko nikt z tego powodu nie składa skargi do regionalnej izby obrachunkowej: urzędnik, który dostaje pismo pełne wymyślonych wyroków, coraz częściej też otwiera AI, żeby to pismo streścić albo naszkicować odpowiedź.

Wychodzi z tego coś, co spokojnie można nazwać wyścigiem zbrojeń przy okienku: obywatel prosi AI o mocniejsze pismo, urzędnik prosi AI o szybszą odpowiedź, a jedyną osobą, która w tym całym układzie faktycznie czyta tekst od początku do końca, bywa czasem nikt.

A sektor prywatny? Też nie pędzi, tylko przynajmniej się do tego przyznaje

Sektor prywatny w Polsce lubi się przedstawiać jako ten bardziej cyfrowy i bardziej gotowy. Dane Eurostatu pokazują, że formalnie, z wdrożoną technologią AI w procesach biznesowych, działa 8,4% polskich firm, podczas gdy średnia unijna to prawie 20%, a w Danii 42%, o czym pisałem szerzej w artykule o AI w polskich firmach na tle Europy.

8,4% firm formalnie wdrożonych i 8% gmin z formalnymi zasadami to w zasadzie ten sam wynik, tylko policzony w dwóch różnych sektorach przez dwie różne instytucje. Polska nie zostaje w tyle za sektorem prywatnym w kwestii AI. Polska ma jeden, uniwersalny, ogólnokrajowy poziom formalnej gotowości, i wynosi on około 8%, niezależnie od tego, czy pytasz spółkę z o.o., czy urząd gminy.

Rok temu byłbym gotów się założyć, że przynajmniej biznes ma to jako tako poukładane. Po sprawdzeniu liczb ten zakład bym przegrał, i to bez premii za ryzyko.

Co realnie zmienia się 2 sierpnia 2026

Mężczyzna przegląda dokumenty przy biurku, symbol weryfikacji zgodności z AI Act w administracji

RDNE Stock project / Pexels

Od 2 sierpnia 2026 roku unijny AI Act obowiązuje w pełnym zakresie, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji prowadzi równolegle audyt, w którym zbiera od urzędów szczegółowe informacje, do czego dokładnie i w jakich systemach używają AI. Część urzędów szczerze przyznaje, że sama nie jest do końca pewna odpowiedzi. To trochę jak audyt bezpieczeństwa w firmie, która nie wie, czy w ogóle ma drzwi wejściowe.

Ministerstwo Cyfryzacji odpowiedziało na to w marcu 2026 roku Przewodnikiem po Sztucznej Inteligencji dla Administracji Publicznej, liczącym około 100 stron. Dokument tłumaczy, czym różni się generatywna AI od zwykłego oprogramowania, kiedy halucynuje i dlaczego treść wygenerowaną przez model trzeba sprawdzić, zanim trafi do oficjalnego pisma. Innymi słowy: dokładnie to, czego zabrakło w piśmie do Urzędu Regulacji Energetyki.

Obowiązek informowania obywatela, że rozmawia z systemem AI, dotyczy też administracji publicznej, nie tylko firm sprzedających buty przez chatbota, o czym pisałem przy okazji obowiązku informowania o AI.

Kary za naruszenie AI Act sięgają, zależnie od przepisu, kilkunastu milionów euro albo procenta obrotu, co dla urzędu gminy w praktyce oznacza kwotę, jakiej w budżecie po prostu nie ma, o czym więcej piszę w tekście o karach z AI Act. Dla przeciętnej gminy to nie jest abstrakcyjna kara finansowa, tylko budżet na zimowe utrzymanie dróg w promieniu kilku powiatów, co samo w sobie powinno działać mocniej niż jakikolwiek paragraf rozporządzenia.

Jak sprawdzić, czy twój urząd jest gotowy, czy tylko ma ładną stronę BIP

Test zajmuje mniej czasu niż napisanie skargi przez ChatGPT. Wejdź na stronę BIP swojego urzędu i wyszukaj frazę "sztuczna inteligencja". Jeśli trafiasz na fragment strategii cyfrowej pełen słów "transformacja" i "innowacyjność", masz do czynienia z tymi 60%. Jeśli trafiasz na konkretny dokument z datą, zakresem dozwolonych narzędzi i osobą odpowiedzialną, trafiłeś na jedną z tych 8%. Statystycznie masz większe szanse trafić na dobry sernik u sąsiadki.

Drugi test jest jeszcze prostszy: zapytaj urzędnika przy okienku, czy w pracy korzysta z ChatGPT albo Copilota. Statystycznie, z prawdopodobieństwem bliskim 77%, odpowiedź brzmi tak. Statystycznie, z prawdopodobieństwem bliskim 92%, nikt mu wcześniej nie powiedział, na jakich zasadach wolno mu tego robić.

Jeśli pracujesz w urzędzie i szukasz kogoś, kto napisze za ciebie politykę AI zgodną z AI Act, to akurat nie jest coś, czym się zajmuję: sektor publiczny ma inne procedury zakupowe i inne ryzyka niż firma prywatna. Jeśli pracujesz w firmie i chcesz uniknąć tego samego rozjazdu między strategią a rzeczywistością, to już jest dokładnie mój obszar.

Najczęstsze pytania

Czy urzędnik w Polsce może legalnie używać ChatGPT w pracy?

Zależy od urzędu. Formalne zasady korzystania z generatywnej AI ma tylko 8% polskich gmin, według badania Fundacji Miasto i Związku Miast Polskich. W praktyce 46% urzędników i tak korzysta z niej zawodowo, z własnej inicjatywy, bez jasnej podstawy formalnej.

Czy sektor prywatny w Polsce radzi sobie z AI lepiej niż administracja publiczna?

Niewiele lepiej. Eurostat liczy formalne wdrożenia AI w polskich firmach na 8,4%, czyli praktycznie tyle samo, ile wynosi odsetek gmin z formalnymi zasadami korzystania z AI. Różnica jest taka, że firmy prywatne mają więcej presji rynkowej, żeby to nadrobić.

Co zmienia się w administracji publicznej po 2 sierpnia 2026 roku?

Od tej daty w pełnym zakresie obowiązuje unijny AI Act, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji prowadzi audyt sprawdzający, do czego dokładnie urzędy używają AI. Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało też w marcu 2026 roku przewodnik po AI dla administracji publicznej, tłumaczący między innymi zasady weryfikacji treści generowanych przez model.

Czy AI już wydaje decyzje urzędowe w Polsce?

Oficjalnie nie: formalnie AI ma wspierać pracę urzędnika, a nie zastępować go w podejmowaniu decyzji. Nieoficjalnie granica bywa cienka. 77% urzędników ma kontakt z AI codziennie, a spora część pism i odpowiedzi przechodzi przez model, zanim trafi do adresata.

Dlaczego liczba skarg pisanych z pomocą AI rośnie tak szybko?

Bo napisanie wielostronicowej skargi z przywołanymi przepisami i wyrokami zajmuje ChatGPT chwilę, a urzędnikowi zajmuje godziny sprawdzenie, czy te przepisy i wyroki w ogóle istnieją. Regionalna Izba Obrachunkowa w Opolu odnotowała wzrost z 33 skarg w 2024 roku do 69 w pierwszej połowie 2026 roku.

Masz pytanie lub chcesz wdrożyć podobne rozwiązanie?

Napisz do mnie →